Każda z nas zapewne zada sobie kiedyś to pytanie : Czy jestem gotowa na bycie mamą?

Tak, ja również je sobie zadawałam. I niestety nie ma na to jednej, dobrej odpowiedzi. Na decyzję o zostaniu rodzicem zazwyczaj składa się wiele rzeczy. Chyba, że mamy wpadkę – wtedy to po prostu dar niebios ;-). No więc, jak było ze mną? Miałam męża, swoje miejsce do życia i miałam pracę.

A nie! Czekaj..! Właśnie byłam na wypowiedzeniu 😛 więc czas trochę nie bardzo właściwy, jednak mimo tego, stwierdziliśmy, że już pora. Jednak to wszystko nie było takie proste. Choć wydaje się, że cały proces zachodzenia nie jest zbyt skomplikowany to jednak zasada jest taka, jeśli czegoś bardzo chcesz to… tego nie masz! Przynajmniej w moim przypadku. Dlatego też starania ustały no, bo ileż można strzelać goli i nie wygrywać ;). W sumie dobrze, mogliśmy przemyśleć czy na pewno chcemy, czy to na pewno już, czy może warto poczekać.

No więc czy to już?

Był to okres kiedy praktycznie każda moja znajoma chodziła w ciąży. I wcale mnie to nie denerwowało, że wkoło był tylko jeden temat. Ja im po cichu zazdrościłam i też chciałam poczuć jak to jest być w tym stanie. Moje podejście do obcych dzieci trochę uległo zmianie, patrzyłam na te małe brzdące i mnie rozczulały. Chociaż nie wszystkie, najbardziej te z którymi osobiście miałam kontakt.

To był czas kiedy mój chrześniak był maluchem.

Uwielbiałam się nim zajmować, a gdy zdarzyło się, że usypiał mi na rękach to po prostu odpływałam – oho! Kolejny sygnał. Poza tym tak najzwyczajniej na świecie, i trochę egoistycznie, chciałam mieć kogoś za kogo będę odpowiedzialna, kto będzie kochał mnie miłością bezgraniczną. Powiecie, mogłaś kupić sobie psa – miałam i to wcale nie to samo. No i dorastałam do tej myśli, że na pewno chce zostać mamą. Ułożyłam sobie nawet mały plan kiedy i za jaki czas będę już gotowa całkiem i może się to wydarzyć. Jednak plany planami a życie życiem. Ciąża przyszła wtedy kiedy jej nie planowaliśmy i był to najlepszy czas z wszystkich możliwych. Czułam się szczęśliwa, tak zwyczajnie po prostu szczęśliwa. Cudowne uczucie. Od tego momentu zaczęłam się również bać – niestety to nieodłączny element w byciu rodzicem. Na początku boimy się czy będzie zdrowe, później boimy się czy będzie w porządku jak je urodzimy, a jak już je mamy w ramionach to boimy się czy nikt go nie skrzywdzi. Ale instynktownie wiemy, że zrobimy wszystko, aby je obronić. Wtedy zaczynamy być matką…